Jak byłem w fazie pisania pierwszego tomu (nie zakładałem jeszcze, że będą jakieś tomy), to odbyła się taka przygodna rozmowa (Aniu, pozdrawiam XD):
– Powieść psychologiczna? Czyli ta książka, to będzie jedno wielkie „JA”, „JA!” „JAAAAAA!” ukryte pod głównym bohaterem;)
– Ale ja, że nie zamierzam pisać o sobie, a poza tym bohaterów jest czworo…
– No to będzie cztery razy „JAAAAAA”:))))
Dialog ten powracał do mnie czasem w trakcie pisania, każąc się zastanawiać, czy gdzieś faktycznie nie władowałem za dużo siebie. Jasne, że tam jestem, inaczej powieść nie byłaby moja. Ale nie szukajcie mojego alterego wśród bohaterów. A już na pewno nie wśród wszystkich czworga – tylko detektyw Rutkowski ma takie ego, że do jego pomieszczenia potrzebuje klona;) Mi wystarczy zwykła, skromna pozycja ukrytego boga-stwórcy świata;)
