W komentarzach do moich powieści powtarza się komplement w stylu „autor niesamowicie rozumie psychikę kobiet”. Jeśli mam być szczery, to nie bardzo umiem się do tego odnieść, bo nie myślę o moich postaciach kategoriami genderowymi. Na zasadzie „Virsan/Arelai/Teane jest kobietą, więc robi to, co kobieta by zrobiła w danej sytuacji”. Jeśli miałbym definiować bohaterki przez jakiś konkretny pryzmat, to raczej przez gatunek. One są elfami/smokami/i tak dalej, i raczej to wpływa na ich myślenie i decyzje. Płeć ma znaczenie drugorzędne.
A te rozmyślania rodem znad porannej kawy wzięły się stąd, że wczoraj byłem odebrać nowe okulary (które są łudząco podobne do starych, bo po co zmieniać coś, co dobrze wygląda???) W salonie spotkałem dobrą znajomą, która poprosiła, żebym jej pomógł w doborze oprawek. W jednych wyglądała naprawdę rewelacyjnie i taki dialog:
– Te są świetne!
– No tak, ale one są podobne do tych, które mam teraz.
– Więc wszystko jasne, w tym typie ci najlepiej.
– Ale ja chcę inne!
– Dlaczego, skoro te są najlepsze?
– Bo chcę nowe!
– Przecież będą nowe…
– Ale nikt nie zobaczy, że mam nowe!
– A po co ktoś ma zobaczyć, że masz nowe?
– Boże, jaki ty głupi jesteś i w ogóle nie rozumiesz kobiet!
Badum tssssss ¯\_(ツ)_/¯
