Historia noworoczna z dreszczykiem:
Od jednej z czytelniczek dostałem taki cudowny prezent:

Co prawda gdzieś tam w tle szepcze cichy głosik, że może chodziło jej o to, by mój zakuty łeb był obiektem nie tylko sfery mentalnej, ale i wizualnej, lecz na szczęście w tym czapkohełmie nie słyszę nawet głosów z własnej głowy.
A teraz dreszczyk: okazało się, że to była PRÓBA ZAMACHU!
Uspokoję Was od razu, że trzeci tom „Kwestii wyboru” nie był zagrożony (nie ze mną te numery, czapkowa skrytobójczyni!), ponieważ – jak wiecie – napisałem go w porywie tornada weny od razu z tomem 1 i 2, lecz chciałbym mimo wszystko zobaczyć jego nadejście na świat. Ale do rzeczy… No więc ZAMACH. Zima, zimno, śnieg i tak dalej, auto się nagrzewa, lecz chwilę to potrwa, więc jadę kilka minut w czapce. I wtedy na środku ronda przyłbica spada mi na oczy.
Ciemność.
Nic się nie stało, ale – moi drodzy – odradzam jazdę pod wpływem…
…średniowiecznych legend.
W najnowszym roku życzę Wam, byście zwycięsko wychodzili z pułapek zastawianych przez życie. Jako i skrytobójców;)
