Po szczepieniu na covid przez dwa dni bolała mnie ręka i byłem trochę usztywniony. I tak mi się przypomniała pewna dramatyczna historia:
Miałem ostatnio mały zabieg chirurgiczny pod pachą. W związku z tym nie mogę złączyć ręki z tułowiem – nawet jak bym chciał, opatrunek to uniemożliwia. Odwiedziona na bok ręka sprawia, że wyglądam trochę głupio à la Hardkorowy Koksu, tylko bez hardkoru i bez koksu.
Ale czymże jest niepokonany geniusz umysłu w zderzeniu ze słabością ciała!
Rozwiązałem swój kłopot z pomocą małego kartonika wypełnionego drugim kartonikiem, żeby się nie zgniótł. Tenże kartonik wkładam sobie pod pachę i sunę przez miasto, już nie jak kretyn, który nie zauważył, że dawno wyszedł z siłowni, tylko porządny obywatel zmierzający do lub od paczkomatu.
Pech chciał, że dziś załatwiałem kilka spraw wymagających wyjmowania portfela, telefonu i tego, i śmego. Odłożyłem mój kartonik gdzieś na pięć minut. I oczywiście przez tę chwilę ktoś go zajebał. A ja musiałem wracać do domu w pozycji połowicznego rewolwerowca.
Kartonowy złodzieju mojego pudełka, życzę ci, żebyś się do niego zesrał;)
