I

Ostatnio toczę sporo minirozmów o powieści. Chciałbym z ich masy wyróżnić ten oto dialog:

– Bardzo chciałbym kupić pana powieść. Gdzie można?

– Najlepiej przez moją stronę. Można tam też przeczytać spory fragment.

– Nie no… po co zaraz czytać… bez przesady…

II

Znów rozmowy okołoksiążkowe z zaskakującymi manowcami.

Dzwoni dość odległy znajomy:

– Fajnie się zapowiada! Ale myślę, że powinieneś zaangażować w promocję jakieś tęczowe środowisko (śmieje się).

– Coooo?

– Bo wyczuwam jakieś silne napięcie między bohaterami. Taką jakąś fascynację. Wiesz… starszy i młodszy mężczyzna… Coś typu daddy issues (śmiech).

-……

– Co tak zamilkłeś?

– Nic… tylko właśnie do mnie dotarło, że może nie przemyślałem najlepiej wszystkich kwestii. Jak daleko doczytałeś?

– Wcale. Dopiero idę do paczkomatu. Mówię o tym fragmencie na twojej  stronie.

– Czyli nawet nie wiesz o tych tęczowych płomieniach, kiedy oni…

– O jakich tęczowych płomieniach????

– Żadnych… właśnie mówię, że chyba nie wszystko przemyślałem…

III

Sobota wieczór. Nikt nie chodzi po mediach społecznościowych, wszyscy gdzieś tam balują. I ja świętuję. Kiedyś dostałem od znajomego unikatową wersję jednej z moich ulubionych whisky. Pomyślałem, że otworzę ją, jak wydam powieść. I mijały kolejne lata, kolejni wydawcy próbowali nabić mnie w butelkę, a butelka kolekcjonerska stała gdzieś w kącie zapomniana. Właśnie się na nią natknąłem i myślę, że moment jest bardzo odpowiedni: wczoraj sprzedał się setny egzemplarz mojej powieści.

(Czyli jeszcze dwa razy tyle i spłacę kredyt za jej wydanie XD)

A tak poważnie: Moi Drodzy Pierwsi Czytelnicy: WASZE ZDROWIE!

łiski

Dodaj komentarz