Ziemia jest stała, powietrze – zmienne

Woda jest krwią, ogień – ochroną

To jedna z ludowych sentencji rozpowszechnionych w moim uniwersum. Jakie ma ona znaczenie dla fabuły – dowiecie się już z powieści. Każdy, kto zamówi książkę w przedsprzedaży (albo już zamówił), otrzyma mini-upominek w postaci jednego z żywiołów (losowo wybranego).

żywioły ziemia

Ziemię symbolizuje… ziemia przywieziona z Rumunii, a dokładnie z Transylwanii.

Kiedyś fascynowały mnie wampiry, a z czasem kilkukrotnie zjeździłem całą Rumunię wzdłuż i wszerz, odwiedzając przy okazji wszystkie miejsca związane z Draculą. Te, w których był/mieszkał naprawdę i te, w których ściemniają, że tak było. Ziemię przywiozłem z podnóża zamku, który na 1000% był jego siedzibą –  Cetatea Poenari (spróbujcie na tych skałach coś wykopać). W zawiązku z powyższym ta ziemia pozwoli gościć u siebie prawdziwego wampira. Wystarczy nasypać mu jej pod prześcieradło i już może spokojnie spać w wersji delux;)

zywioly-powietrze

Powietrze symbolizuje… pusty woreczek;) Mój dziadek zawsze mawiał, że najlepszy biznes to taki, do którego można dolewać wody. Niestety ja lać wody nie potrafię i jako autor właściwie szczycę się tym, że moje utwory są bardzo skondensowane. Nie wstawiłbym wydłużonej retardacji, nawet gdyby przyszła i ugryzła mnie w tyłek. Ale właśnie wymyśliłem, jak do biznesu dodawać powietrza. Można więc powiedzieć, że przerosłem nieco własnego dziadka;)

zywioly-woda

Wodę symbolizuje muszla z Oceanu Atlantyckiego albo z jednego z mórz: Alborańskiego, Balearskiego, Tyrreńskiego, Adriatyckiego, Jońskiego, Egejskiego, Czarnego lub Japońskiego.

Podczas podróży tu i tam nazbierałem lub wyłowiłem sporo tych muszli. Raz spotkałem przy tym delfina, dwa razy murenę, raz stanąłem na jeżowcu, a raz wbiłem sobie jeżowca w czoło. Ponoć nikt z najstarszych Greków takiego wyczynu jeszcze nie widział.

zywioly-ogien

Ogień symbolizuje grudka zastygłej lawy z Etny. Przywiozłem ich trochę z podróży na Sycylię. Wspinałem się na Etnę podczas jednej z serii erupcji i niemal do cna stopiłem na wulkanie podeszwy górskich butów. Niosłem też na szyi pewien tajemniczy pierścień, by wrzucić go do krateru. Jednak bijące z Etny fontanny lawy sprawiły, że z wrażenia całkiem o nim zapomniałem. Teraz leży zapodziany w jakimś kącie, dopóki nie przypomni mi o nim wizyta Gandalfa…

Dodaj komentarz