Skoro już zacząłem o moich starych i krzyżówkach, to jeszcze takie wspomnienie:
Rzecz dzieje się w Niemczech, w Kolonii, gdzie imigrancka wieża Babel regularnie robi mi z mózgu wielojęzykową sałatkę, a po domu zawsze i wszędzie walają się krzyżówki. Gdzieś mi tam przypadkiem mignęło „rozeta bez trzech liter”. Nie zwróciłem na to większej uwagi, lecz przez cały dzień powracało. Leżąc już w łóżku zastanawiałem się, co to może być. Myślę: „Rosette… Rosette… ohne drei Buchstaben… Rose! Pewnie chodzi o jakąś odmianę róży. Ale czy ja wiem coś o różach po niemiecku? Czy ja w ogóle wiem cokolwiek różach?”. Wciąż nie dawało mi to spokoju na tyle, że nie mogłem zasnąć, więc w końcu wstałem, poszukałem tej krzyżówki, żeby sprawdzić na ile liter. I okazało się, że po pierwsze to nie hasło tylko nazwa łamigłówki mającej kształt rozety, po drugie całość była po polsku, a po trzecie chyba powinienem zacząć leczyć natręctwa 😉
