Jadę właśnie pociągiem z Łodzi do Krakowa. Wsiada wycieczka emerytów.
Gościu wyciąga gigantyczną flachę Ballantine’sa, a do niego SOK JABŁKOWY I KISZONE OGÓRKI.
Emeryci (czy raczej emerytki, bo przewaga płci żeńskiej) ustawiają się między fotelami w równym rządku i kolejno walą kielonki łiskacza z zapitą i zagrychą. Z tym sokiem! Z tymi ogórkami!
Jak żyję, czegoś takiego nie widziałem.
Łódź to jednak inny świat XD Dobrze, że nie piją z tymi ogórasami Glenlivet, bo musiałbym wezwać łiskaczową policję.
