Wszyscy czekają na tom trzeci, a mi się przypomniało, jak pisałem jeszcze drugi i nadszedł taki moment, że zacząłem potrzebować małej dziewczynki…

Mówiąc dokładniej, to było wtedy, gdy w Treisdrakos Virsan idzie do świątyni i widzi dzieci, a potem są sceny na rzece z żaną i tą dziewczynką w sieci. No więc jadę pociągiem (co dość istotne w tej historii) i się zastanawiam, jak tu zrobić opis małej dziewczynki, skoro moja wiedza na ich temat w skali od 1 do 5 to jakieś minus 2? Na szczęście jest Internet. Wklepuję w wyszukiwarkę „małe dziewczynki” i patrzę na obrazy. Ok, są… ale nie mam pojęcia, ile te dziwne istoty mają lat. No to może „ośmioletnie dziewczynki”? Nie… chyba za stare, ta z opisu powinna być młodsza. „Sześcioletnie dziewczynki”? O! Bliżej. Jednak jak na zaplanowane wyobrażenie małej elfki trochę za prozaiczne. Braki w uzębieniu, śmieszne miny itp. No to dalej: „ładne sześcioletnie dziewczynki”. Nareszcie! Przeglądam kilka fot, znajduję odpowiednią i słowa już same się układają. Pobieram zdjęcie na potem, a wtedy widzę, z jaką zgrozą wpatruje się w mój komputer koleś siedzący obok.

Facet mierzy mnie wzrokiem, sięga do góry po walizkę i przesiada się na drugi koniec wagonu.

Na szczęście na peronie nie czekała na mnie policja z uaktywnioną funkcją „pałuj pedofila” 😉

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Jadzia

    Proszę na siebie uważać. Niech pana nikt nie spałuje przed wydaniem trzeciego tomu.

Dodaj komentarz