Majówka ma swoje prawa i swoje potrzeby. Takie jak wkłady mrożące do przenośnej lodówki, które trzeba znaleźć już teraz, natychmiast! (zwłaszcza, że alternatywą jest pisanie konferencyjnego referatu). Ruszyłem zatem z zapałem do akcji, przeszukałem wszystkie skrytki. Bez efektu.
Przeryłem wszystko raz jeszcze, niczym Indiana Jones w poszukiwaniu zaginionej mrożonki, jak szalony kret, wściekła dżdżownica na amfie… nic!
Po kolejnej godzinie pokonany, załamany, usiadłem na podłodze w salonie oddając się rozpaczy. Nie ma… No nie ma… Ale jak nie ma…? Zastanówmy się… Gdzie geniusz pedantyczności, zahaczającej o nerwicę natręctw, mistrz skarpetkowej strategii i taktyki z dyplomem z segregowania gatek, gdzież – ah gdzież – taki as logistyki mógł schować wkłady do mrożenia???
Oczywiście, że kur*a w zamrażarce!
