Jak już wspominałem, mój stary za młodu był na dzielni królem dowcipu i niepokonanym gladiatorem na arenie durnych zakładów. Sprzyjały temu czasy, kiedy to każdy samiec alfa, beta i omega musiał stale udowadniać swoją męskość, więc wywołanie postawy „Co ja nie podniosę?/ nie doskoczę/ nie… [wpisz se co chcesz] – potrzymaj mi piwo” nie było wielkim osiągnięciem. Ale wyjście do kolegi, który pracował na dźwigu, z tekstem: „Ta twoja machina, to nie udźwignie więcej, niż ma napisane, nie?”, już wymagało pewnej złośliwej kreatywności. Ciąg dalszy łatwo przewidzieć.
„CO, MÓJ DŹWIG NIE PODNIESIE????!”
Od chwili dyskusji nastąpiło spodziewane przejście do zakładu, że dźwig podniesie/nie podniesie. A następnie do koncertowego tegoż dźwigu wyj*bania.
A teraz puenta: zgadnijcie, co obecnie robi mój stary?
Jest szefem do spraw bezpieczeństwa w koncernie paliwowym XD
Więc jak kiedyś nastąpi „Dzień, w którym zatrzęsła się Ziemia”, to będziecie wiedzieli, że albo Putin wcisnął czerwony guziczek, albo to mój stary założył się z kimś, że przy tej temperaturze paliwo wybuchnie.
I wybuchło.
