[Patrzy na mnie dłuższą chwilę z tą przebiegłą miną „do czego by się tu…” i się zaczyna:]
– To jest nienaturalne.
– Taki się urodziłem.
– Jasne, każdy odmieniec się w ten sposób tłumaczy. I jeszcze promujesz odmienność przez tworzenie takiego bohatera!
– No. I promuję geny recesywne bohaterem, który ma niebieskie oczy.
– To co innego.
– To to samo. Na szczęście ludzie już często rozumieją, że ktoś się po prostu urodził w mniejszości i uczą się to akceptować…
– Ale ktoś się rodzi takim albo takim. I dobra, można zrozumieć, że ktoś jest w mniejszości i nic na to nie poradzi. Ale ty możesz sobie WYBIERAĆ. I WYBIERASZ!
– Dlaczego nie? Przecież to bardzo praktyczne. Na przykład jak się zmęczysz albo znudzisz…
– I to ci zupełnie bez różnicy???
– Jakaś tam różnica jest. Zależy co się dokładnie robi. Raz lepiej tak, raz inaczej.
– Studenci już się zorientowali?
– Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym. Przecież to nie ich sprawa.
– Wszystko jest ich sprawą;) Może nie powinieneś się z tym obnosić.
– Czyli co? Cały czas o tym myśleć i w każdej chwili się kontrolować?
– No tak… dla komfortu psychicznego otoczenia.
– Czyli mam zmieniać swoją naturę dlatego, żeby ktoś przypadkiem nie poczuł się niekomfortowo?
– Oczywiście, to się nazywa poświęcenie dla dobra ogółu.
– To się nazywa dyskryminacja.
[„Krótka rozmowa podczas obierania ziemniaków o tym, jak oburęczni powinni się poddać dyktatowi większości”]
