Wpisy MarMaxa Borowskiego zawierające drobiazgi literackie: miniaturki, opowiadania i różne odpady produkcyjne procesu twórczego;)
Skoro już zacząłem o moich starych i krzyżówkach, to jeszcze takie wspomnienie: Rzecz dzieje się w Niemczech, w Kolonii, gdzie imigrancka wieża Babel regularnie robi mi z mózgu wielojęzykową sałatkę, a po domu zawsze i wszędzie walają się krzyżówki. Gdzieś mi tam przypadkiem mignęło „rozeta bez trzech liter”. Nie zwróciłem…
Historyjki o moich starych zawsze na topie, więc łapcie najświeższą;) Moja matka zawsze lubiła rozwiązywać krzyżówki. Właściwie wszyscy lubiliśmy, ale krzyżówkami rządziła matka, a my mieliśmy zakaz wpisywania haseł pod groźbą natrzaskania krzyżówką po łbie. A jak z ojcem chcieliśmy mamę wkurzyć, to pytaliśmy: „No jak tam, wymyśliłaś w końcu…
Przez telefon: - Nie przeszkadzam? Co robisz? - Jem śniadanie. - A co jesz? - No… śniadanie w stylu greckim. - Oj powodzi się, powodzi… - Co? Ehm… a tak, tak, oczywiście. [Tymczasem śniadanie w stylu greckim:]
Jak podrywać po grecku albo zarobić w ryj? No więc siedzi dziewczyna i ma na rękach kota. Ja, jak to ja, gapię się na kota. Przy okazji na dziewczynę. Widzę, że ona widzi, że się gapię, więc rzucam na wszelki wypadek: „Śliczny kot”. Ona: szok, niedowierzanie, śmiech. I po angielsku:…
Miej szwy na ramieniu, więc posmaruj balsamem do opalania naokoło opatrunku. Stwierdź za chwilę, że rana jest przecież już zrośnięta i opatrunek ci niepotrzebny. Zdejmij. Wyleź na słońce NA 5 MINUT! Grillowane skrzydełko gotowe. (Grillowany smok w bonusie na deser.)(Nowa książka "Gotuj z Borowskim" już w przygotowaniu.)