Wpisy MarMaxa Borowskiego zawierające drobiazgi literackie: miniaturki, opowiadania i różne odpady produkcyjne procesu twórczego;)
Jak człowiek za dużo myśli o fantastycznych światach, to potem sporo tego przenosi mu się do snów. Niestety, często w postaci wykoślawionej. Na przykład dziś śniło mi się, że miałem magiczną moc. Ale ta moja magia była taka byle jaka. Mogłem jej trochę używać, może z raz na rok, potem…
Skoro już rozpocząłem jakiś dziwny cykl o moich rodzicach, to jeszcze taka wspominajka, zanim matka się zorientuje i ukręci mi łeb;) Wszyscy w rodzinie mieli pokowidowe problemy z mózgiem, ale moi starzy zdobyli złoty medal. Matka: Słuchaj, w radiu mówili taką ciekawą rzecz o naszej ostatniej noblistce… Ojciec: O Szymborskiej?…
Jak już wspominałem, mój stary za młodu był na dzielni królem dowcipu i niepokonanym gladiatorem na arenie durnych zakładów. Sprzyjały temu czasy, kiedy to każdy samiec alfa, beta i omega musiał stale udowadniać swoją męskość, więc wywołanie postawy „Co ja nie podniosę?/ nie doskoczę/ nie… [wpisz se co chcesz] –…
Skąd się wzięła moja specyficzna psychika? Wszystko przez to, że matka, będąc w ciąży, połakomiła się na ówczesną kulturalną nowość, czyli „Twarzą w twarz” Ingmara Bergmana. Szok wywołany filmem spowodował, że przyszedłem na świat gdzieś między tym, jak dr Jenny widzi ducha starej kobiety, a tym, jak łyka opakowanie tabletek…
W zeszłym tygodniu kupowałem owoce i trafiła mi się gruszka w kształcie serca. Pomyślałem, że super - będzie na walentynki. Tylko, że o niej zapomniałem i wręczyłem dopiero dzisiaj. A żeby się pogrążyć ostatecznie, to oczywiście odwrotnie. Skwitujmy to wierszykiem: Była sobie gruszka w kształcie serduszka Ale dziwna taka, bo…