Wpisy MarMaxa Borowskiego zawierające drobiazgi literackie: miniaturki, opowiadania i różne odpady produkcyjne procesu twórczego;)
Od dawna mówi się, że walka z maszynami w postaci CAPTCHA poszła za daleko. Wcześniej musieliśmy rozstrzygać zagadnienia natury filozoficznej i decydować czy lusterko jest immanentną częścią motocykla, czy jednak przechodzi w obszar motocyklowej transcendencji. Teraz wymaga się od nas wszechwiedzy. Od jakiegoś czasu wciąż mam kłopoty z wejściem na…
Prac wysyłkowych z rodzicami ciąg dalszy: Ja: Tato, pamiętasz, żeby do każdej paczki włożyć krew? Ojciec: Pamiętam, pamiętam… Ja: Zobacz, ułożyłem piątkami. Gdyby nam została, to będziemy wiedzieć, że przeoczyliśmy… Ojciec: Dobra, dobra, nic nie przeoczymy, pakuj! (ileś tam godzin później) Ojciec: O cholera! Jedna została. (w ręku paczuszka z…
Były święta i ekipa wydawnicza miała wolne, a ja 150 książek do wysłania, więc w role elfów świętego Mikołaja wcielili się członkowie mojej rodziny. Przede wszystkim rodzice, którzy jadąc do nas niby wiedzieli w co się pakują, ale nikt nie przewidział skali zjawiska. Z tego miejsca chciałbym ich przeprosić za…
[Ogłoszenie: Każdemu, kto jeszcze do mnie napisze, że ma w „Chaosie” uszkodzoną stronę, będę wydzierać zakończenie z trzeciego tomu;)] MarMax Borowski Spadek Mój ojciec był nieudacznikiem. Nie umiał utrzymać pracy, nie potrafił zadbać o rodzinę albo chociaż o swoją reputację. Może nie zabrzmi to najlepiej, ale ulżyło mi, kiedy mama…
Po szczepieniu na covid przez dwa dni bolała mnie ręka i byłem trochę usztywniony. I tak mi się przypomniała pewna dramatyczna historia: Miałem ostatnio mały zabieg chirurgiczny pod pachą. W związku z tym nie mogę złączyć ręki z tułowiem – nawet jak bym chciał, opatrunek to uniemożliwia. Odwiedziona na bok…